wtorek, 22 maja 2012

Social frailty....



Alisha Toledo

Była jak w transie.. coś mignęło jej przed oczami.. coś blond-włose co tak bardzo jej się podobało i do niedawna imponowało. Coś co miało wszystko czego by chciała. Widziała czarne jednorożce srające pomarańczową tęczą i rózówoskóre wampiry umierające od blasku marmurowego ojca Pearl. Chwilę później niebezpiecznie do jej twarzy zbliżała się ognista patelnia paląc jej wszystko co miała na głowie.

Ali z cichym jękiem i szybkim, niezgrabnym ruchem otrzepała włosy z niewidzialnego ognia, spostrzegając nieprzytomnym wzrokiem Majkę. Oprzytomniała i wstała żwawo, pierwsze jej dwa kroki wyglądały komicznie, bo nogi zdawały się odmawiać jej posłuszeństwa, ale jak na pseudo slayerkę przystało zmusiła je do pracy. Uśmiechnęła się prawie urzekająco i pocieszająco. Stanęła obok Majki i obejmując ją ramieniem poprowadziła do stołu. - Nic się Sophie więcej nie stało, przypilnowałam by nikt się tam nie szarogęsił... wypij herbatę, Pearl zawsze ma dobrą herbatę... no chyba nie możesz poddać wątpliwości stwierdzenie, że zapewne najlepszą - szepnęła teatralnie głośno.. a może po prostu z jej gardła nie miał sił wydobyć się normalny głos. - Nie nie śpisz. I tak oni Ci tu będą opowiadać to co ja wczoraj. Tam jest profesor Toledo - wskazała ręką Roya.

2 komentarze:

  1. Trochę cienie mi zgrzytają a tak to ogólnie fajna grafika ;)

    OdpowiedzUsuń