Eden or Harley?
Niestety tym razem jej cel był znany. Nie mogła zatopić się w nocy zespalając się z nią i tonąc w jej objęciach. Ktoś szarpał jej stąpającą po ziemi część świadomości i kazał iść, robić, być świadomą. Na jej szyi podzwaniały różnej wielkości krzyże. Co jakiś czas łapała jeden w palce i obracała unosząc go w stronę światła, lubiła refleksy które się na nich pojawiały w zetknięciu z różnymi punktami jasności.
Niewiele później pojawiła się przed rezydencją toreadorki. Po drodze musiała zahaczyć o jakiś squot, bo w tej chwili poza bieliźnianą, króciutką halką miała na sobie równie krótki, czerwony płaszcz, którego nigdy nie śmiała by zapiąć i minimalnie za duże, czarne kozaki na zupełnie płaskiej podeszwie. Ostry makijaż. Mocno czerwone usta, tak samo jak kolor płaszcza było widać z niemałej odległości. Ciemno podkreślone oczy i pozornie bez ładu rozpuszczone włosy.
Gdy tylko kainitka się odezwała dziewczyna zjeżyła się zadzierając i zginając palce dłoni jakby ktoś właśnie zarysował tablicę paznokciami. Nie dało się tego nie zauważyć, na twarz Eden wpełzł paskudny kaprys krzywdzonych uszu. Nienawidziła kainitów zachowujących się w ten sposób, a spotkania w większym gronie wampirów zawsze powodowały, że maniery Harley przekradały się do zachowania burdelmamy. Otrząsając się zrzuciła z ramion płaszcz, spadł lekko u jej stóp i został tam gdzie "się położył". Kobieta usiadła na oparciu fotela zakładając noga na nogę. Halka była tak krótka, że praktycznie nie zakrywała nawet czarnej, koronkowej bielizny. Eden zmysłowo wplotła dłoń w lekko wilgotne włosy opierając łokieć o górę fotela i nabierając spory haust cieplejszego powietrza zdecydowała się spojrzeć na stół. Uniosła jedną brew.. starzy i ten ich jebany tupet... szeptała jej do ucha wściekła Harley. Eden tylko uśmiechnęła się uroczo do swoich myśli.
- To nie prrrolem... - odpowiedziała ściszonym głosem spoglądając na gnagrela i mierząc ją od stóp do głów. Jej głos był cichy i zmysłowy, ale dało się w nim usłyszeć nutkę jakiejś... warczącej niegodziwości?
Z ociąganiem spojrzała na toreadorkę. W głębi duszy podzielała niesmak jaki było widać po rudej dziewczynie, ale Eden nie wypadało dawać po sobie poznać takich rzeczy, w końcu, klient nasz pan.. albo dostosuj się do klienta, jak jest idiotą to sprawiaj pozory bycia idiotą. - Jest szansa na wprowadzenie własnych ludzi w miejsce powiedzmy jednej czy dwóch kelnerek, lub... jeden ochroniarz... - uniosła lewą brew czekając na odpowiedź.

Kobieto, nie nadążam za tobą :D Fajne te twoje prace :)
OdpowiedzUsuń